intro zwrotka refren zwrotka refren wjebnik refren szlus
listopad 27, 2007
Ksztalty The Wildtypes zaczynaja sie przyjemnie zaokraglac. Gramy w skladzie:
Jendrula vel Fiasko: wiolaczela, szepty
Alvaro Che Cachaca: harfa, wibrafon, flet pozyczony
Kania de Brat: Bog, honor, ojczyzna
Dr Krombacher: inspiracja, perspiracja, perystaltyka
spiewamy o zyciu, o milosci
o tym wszystkim co nas smuci i cieszy
chcemy dac ludzim to co w nas najpiekniejsze
aby przez nasza muzyke
swiat stal sie choc troszeczke lepszy
na koncertach mamy zawsze bardzo dobry kontakt z publicznoscia
ludzie bardzo zywiolowo reaguja na nasze wystepy
a my staramy sie odwdzieczyc tym samym
to bardzo fajne uczucie
na ostatnim krazku umiescilismy kilka naszych przebojow
ktore mozna bylo juz uslyszec tego lata w radio
mamy nadzieje, ze wszystkim sie spodoba
pracujemy teraz nad nowym materialem
to jest taki laczony projekt
Jacek przyszedl do mnie ostatnio z nowymi tekstami
troche posiedzielismy, powspominalismy
i mu powiedzialem ty sluchaj co powiesz na to
zebysmy zaspiewali to razem z innymi
i on powiedzial dobra, ty wiesz to jest bardzo dobry pomysl
no i tak to bylo
bedzie ciekawie
sciskam was serdecznie
do zobaczenia na koncertach w calej Polsce
papa
odi) eidnlδ
listopad 26, 2007
kobieto nikczemna
cos cie zwiodlo, omamilo, obraz zamglilo
by wstapic w szeregi mundurow prawie brunatnych
kobieto nikczemna
i o siodmej rano pod mem domem
w idiotycznym kasku, w pantalonach z waty
wypisywac rowerzystom mandaty
kobieto nikczemna
rower, koniec listopada, siodma rano
glupia babo!
00Z ez amo>|ąl λue£s
listopad 25, 2007
stany lękowe za 200
listopad 24, 2007

Ach jak wspaniale dziecieciem bedac bylo rozchorowac sie na calego. Wyjawszy sie poza nawias szkolnej rutyny ukladac lego, ogladac bajki i czytac Tolkiena. A wieczorem przepisawszy lekcje od kolezanki, tej co ladnie pisze w zeszycie i mieszka opodal, miec calkowite poczucie spelnionego obowiazku i z czystym sumieniem klasc sie spac z pleckami natartymi wonnym olejkiem. A jakiz srom czeka tego, kto rozchoruje sie na doktoracie, oz jaki srom…
całe łajdactwo Masłowa
listopad 13, 2007
snieg ze styropianem
listopad 11, 2007
Jestem Pies, wabie sie Azot, mieszkam tuz obok ogrodu botanicznego – kiedys widywalem sie z okien instytutu. Teraz stoje na niebieskiej budzie i szczekam powoli historie cara Mikolaja. Grupa przypadkowych, bardzo malych gapiow przypatruje mi sie z zainteresowaniem i ilekroc moj czerwony, zwiotczaly jezor wymsknie mi sie z pyska, wydaja przeciagle “Aaach!”… Na jezorze mam dwie skazy – dwa zszywaczem biurowym przypiete liscie od sztucznego owocu, pomaranczy lub jablka. W opowiesci car Mikolaj z Rasputinem jada przez Poczdam wg wskazowek Map24, jada Geschwister-Scholl-Str pod prad, car prowadzi a Rasputin szuka w plecaku zszywacza. Na koniec wysuwam dramatycznie jezor, czuje, ze jak swobodnie powiewa na wietrze. W podliskim szpitalu laczy sie zoladki z dwunastnica, podobno nic innego nie polepsza smaku watroby, jem watroby widelcem i nozem.
i jeszcze cos na niedziele:
manu chao update
listopad 7, 2007
jeszcze tylko update i pointa, co by wyczerpac juz ten temat


